Witajcie, nie żeby ktoś tu był.
Przypomniałam sobie dziś o tym blogu. Bo zastanawiałam się ostatnio nad moją beznadziejną karmą w pisaniu opowiadań.
Karma serio istnieje i teraz mocno cierpię przez zostawienie tego bloga i opowiadania.
Co się stało z tą stroną? Historia jest bardzo prosta.
W moim życiu stało się coś, co po pewnym czasie pozbawiło mnie całej miłości do piłki, nożnej jak i tej galaktycznej, choć nadal kocham tych bohaterów, bo przez długi czas byli dla mnie bardzo ważni.
Jednak to było kiedyś, a niektóre rzeczy mają do siebie to, że trzeba je zostawić i robić coś nowego.
Jakoś tym "nowym" okazał się fandom mangi i anime.
Więc jeżeli chcieli byście, to mogła bym spróbować coś tu jeszcze naskrobać, bo prawda jest taka, że mam w tym roku maturę i nie chce mi się udawać, że się na nią uczę.
Możecie mnie być, macie pełne prawo.
W końcu jak brzmi sam tytuł, jestem szują.
....My life is your dream and your dreams are my dreams....
środa, 25 listopada 2015
wtorek, 19 lutego 2013
Powrót
Może zwariowałam, ale jeśli chcecie to mogę powrócić do tego opowiadania. Wyraźcie swoją opinię w komentarzach, jeśli będzie ich co najmniej 5... zacznę myśleć nad kontynuacją opowiadania.
niedziela, 11 grudnia 2011
niedziela, 27 listopada 2011
poniedziałek, 14 listopada 2011
Galactik Football
"vs a vs "
Rozdział 4 1/2
- Jak tam kopanie ? Pytał Sonny
- Dobrze Tato – odpowiedział po chwili rudzielec – A jak tan czekolada , smakuje ? mówił z wyczuwalną nutką sarkazmu . W końcu co się dziwić oni harowali jak woły , a ‘’ starszyzna” popijała gorącą czekoladą . Na samą myśl o smakowitym , brązowym napoju w kubku mieli ochotę rzucić to w diabli i iść do mamy Micro-ica .
- Wspaniała synku , dziękuję – mówił szerząc się przy tym niemiłosiernie mógł sobie na to pozwolić , końcu miał na nich haka . A to dopiero pierwszy wybryk więc żeby nie zepsuć swoich nienagannych opinii Kidsi musieli być posłuszni przywódcy piratów .
- Kopcie dalej – końcu pogonił ich Corso
-Mam ich dość – przerwał ciszę niższy napastnik , wytrzepując sobie śnieg z uszu .
- Ja też stary , gdyby nie to że mają lasery to bym im tak do tyłków nakopał że żałowali by dnia w którym przyszli na świat – Odpowiedział mu przez zęby obrońca patrząc zarazem z nienawiścią na piratów . Długo się nie napatrzył bo napotkał na swej drodze zdziwione spojrzenia przyjaciół , którzy z rozdziawioną gębą patrzyli na niego .
- No co ?
- Nie znałam cię od tej stronie kuzynie- mówiła Yuki
- Ludzie się zmieniają kochana
- Hej , nie obijajcie się tam tylko kopcie – przerwał całą scenkę Aarch , nic nie odpowiadając zabrali się do żmudnej roboty odkopywania wejścia do jaskini . W której mogą być uwięzieni ich przyjaciele . Minęło już dość sporo czasu kiedy panujący wokół spokój przerwał donośny krzyk Mei .
-Tu cos jest – Nim zdąrzyła dokończyć swe słowa wszyscy stali do dokoła dziewczyny , oraz kawałka materiału który uznała za poszlakę . Nie tracąc czasu Sonny wysuną go z pod sterty białego delikatnego puchu . Jak się okazało był to zwykły koc , poza jednym szczegółem , który przeraził wszystkich zgromadzonych .
- Mój Borze – wyrwało się obrończyni i nie tracąc ani chwili wtuliła się w D’joka
- Krew ?! – zapytał sam siebie trener , blady ze strachu o swego bratanka .
- Beneth – zwrócił się Corso – Zanieś próbkę do analizy
- Może pomogę , będzie szybciej – Clamp od razu ruszył w stronę „ Czarnej Manty „ . Nie usłyszał odpowiedzi spojrzał jeszcze tylko na przyjaciół przyjaciół ruszył pospiesznym krokiem za piratem .
------------------------------------------------------------
Z góry przepraszam że dopiero dziś ale niestety szkoła , powinna być na pierwszym miejscu , tak przynajmniej mówią mi nauczyciele . Rozdział jest nie poprawiony po prostu nie mam czasu , ale myślę że nie jest aż tak złe . Krótki ale to dlatego że nie miałam czasu go przepisać , postaram się go jutro albo w środę dokończyć . Dziękuje za te 2000 wejść i 2 miesiące który spędziłam na pisaniu dla was . Do następnej notki ;*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)