poniedziałek, 14 listopada 2011

                                             Galactik Football 
                             "vs a vs "
Rozdział 4 1/2 


- Jak tam kopanie ? Pytał Sonny
- Dobrze Tato – odpowiedział po chwili rudzielec – A jak tan czekolada , smakuje ? mówił z wyczuwalną nutką sarkazmu . W końcu co się dziwić oni harowali jak woły , a  ‘’ starszyzna” popijała gorącą czekoladą . Na samą myśl o smakowitym , brązowym napoju w kubku mieli ochotę rzucić to w diabli i iść do mamy Micro-ica .
- Wspaniała synku , dziękuję – mówił szerząc się przy tym niemiłosiernie  mógł sobie na to pozwolić , końcu miał na nich haka . A to dopiero pierwszy wybryk więc żeby nie zepsuć swoich nienagannych opinii Kidsi musieli być posłuszni przywódcy piratów .
- Kopcie dalej – końcu pogonił ich Corso
-Mam ich dość – przerwał ciszę niższy napastnik , wytrzepując sobie śnieg z uszu .
- Ja też stary , gdyby nie to że mają lasery to bym im tak do tyłków nakopał że żałowali by dnia w którym przyszli na świat – Odpowiedział mu przez zęby obrońca patrząc zarazem z nienawiścią na piratów . Długo się nie napatrzył bo napotkał na swej drodze zdziwione spojrzenia przyjaciół , którzy z rozdziawioną gębą patrzyli na niego .  
- No co ?
- Nie znałam cię od tej stronie kuzynie- mówiła Yuki
- Ludzie się zmieniają kochana
- Hej , nie obijajcie się tam tylko kopcie – przerwał całą scenkę Aarch , nic nie odpowiadając zabrali się do żmudnej roboty odkopywania wejścia do jaskini . W której mogą być uwięzieni ich przyjaciele . Minęło już dość sporo czasu kiedy panujący wokół spokój przerwał donośny krzyk Mei .
-Tu cos jest – Nim zdąrzyła dokończyć swe słowa wszyscy          stali do dokoła dziewczyny , oraz kawałka materiału który uznała za poszlakę . Nie tracąc czasu Sonny wysuną go z pod sterty białego delikatnego puchu . Jak się okazało był to zwykły koc , poza jednym szczegółem , który przeraził wszystkich zgromadzonych .
- Mój Borze – wyrwało się obrończyni i nie tracąc ani chwili wtuliła się w D’joka
- Krew ?! – zapytał sam siebie trener , blady ze strachu o swego bratanka .
- Beneth – zwrócił się Corso – Zanieś próbkę do analizy
- Może pomogę , będzie szybciej – Clamp od razu ruszył w stronę „ Czarnej Manty „  . Nie usłyszał odpowiedzi spojrzał jeszcze tylko na przyjaciół przyjaciół ruszył pospiesznym krokiem za piratem .
 Najbliższe 20 minut drużyna spędziła w całkowitej ciszy , nie było słychać nawet wiatru który jak do tej pory stale się utrzymywał . Wszyscy myśleli czy to prawda , czy rzeczywiście była to krew ? Może oni się mylą ? Łudzili się , ale po co ?  

------------------------------------------------------------
Z góry przepraszam że dopiero dziś ale niestety szkoła , powinna być na pierwszym miejscu , tak przynajmniej mówią mi nauczyciele . Rozdział jest nie poprawiony po prostu nie mam czasu , ale myślę że nie jest aż tak złe . Krótki ale to dlatego że nie miałam czasu go przepisać ,  postaram się go jutro albo w środę dokończyć . Dziękuje za te 2000 wejść i 2 miesiące który spędziłam na pisaniu dla was . Do następnej notki ;*

4 komentarze:

  1. Czekałam, czekałam, no i w końcu się doczekałam :D
    Cóż mogę powiedzieć...Kilka błędów jest, no ale...Jesteśmy tylko ludźmi i usprawiedliwiłaś się ^^
    Nie wiem co wymyśliłaś, ta cała legenda i zaginięcie, krew....No po prostu..Ahh, czekam na nexta .

    OdpowiedzUsuń
  2. Może pierwszy raz komentuję, ale to świetne, super, itd.
    Jedynym co mogłoby mnie jeszcze uszczęśliwić to, żeby Tia była choć przez moment z D'Jokiem.
    Zapraszam do mnie http://magic-tia.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rozdział wyszedł Ci najlepiej ze wszystkich :]
    Bardzo ciekawy.
    Czekam oczywiście na next.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że taki krótki rozdział, niemniej jednak wyszedł Ci nieźle. To wykorzystywanie Snow Kids przez Piratów było perfidne. :P
    PS U mnie rozdział 16, mam nadzieję, że skomentujesz. :)

    OdpowiedzUsuń